Aktualnie znajdujesz się na:

Aktualności

MOS Wola Tramwaje Warszawskie po tie breaku pokonał SMS PZPS Spała II w zaległym spotkaniu pierwszej kolejki drugiej ligi siatkarzy.

Gospodarze przegrali dwie pierwsze odsłony, ale pokazali charakter i ogromną wolę walki. W kolejnych setach drużyna trenera Krzysztofa Wójcika poprawiła grę we wszystkich elementach i rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść! W dotychczas rozegranych pięciu spotkaniach Tramwajarze zgromadzili 8 punktów i zajmują czwarte miejsce w ligowej tabeli.

Już początek spotkania przy Rogalińskiej zwiastował ogromne emocje. Goście ze Spały szybko wyszli na prowadzenie (3:6), ale po dobrych akcjach Bartosza Gomułki i Jakuba Buczka oraz autowym ataku Przemysława Peryta na tablicy pojawił się remis 7:7. Od tego momentu trwała wyrównana walka, ale po autowym ataku Gomułki trener Wójcik musiał skorzystać z przerwy (13:16). Po niej gospodarze błyskawicznie zniwelowali stratę dzięki znakomitej grze blokiem. A kiedy w polu zagrywki stanął Gomułka wyszli na prowadzenie, bo atakujący popisał się dwoma asami. Punkt z piłki przechodzącej po złym przyjęciu zdobył też Kamil Leliwa. MOS wyszedł na prowadzenie 19:17, jednak goście nie rezygnowali, a Peryt i Nowak wykorzystali ważne kontry (22:23). Szkoleniowiec MOSu poprosił o jeszcze jeden czas, po którym Buczek uderzył w aut. Pierwszą piłkę setową obronił Gomułka, ale drugą wykorzystał bardzo skuteczny na środku Nowak.

Początek drugiej partii to świetna gra blokiem w wykonaniu przyjezdnych. Przez spalski mur nie przebili się ani Grzegorz Pacholczak ani Gomułka (1:5). Gospodarze nie zmniejszali tej straty, więc trener Wójcik postanowił sięgnąć do kwadratu dla rezerwowych. Najpierw Damian Gościański i Paweł Sęk zmienili Gomułkę i Kajetana Iszczuka, a po asie serwisowym Kubickiego (7:13) Piotr Szlęzak zastąpił Pacholczaka. Rozpędzonych gości jednak nie można było zatrzymać. Tramwajarze popełniali błędy, punktowali za to Mikołaj Tararuch, Adrian Markiewicz i Jakub Olszewski. Tę odsłonę podopieczni trenera Pawlika wygrali wysoko, do 17.

Od początku trzeciego seta z impetem zaatakowali gospodarze. Podopieczni trenera Pawlika popełnili natomiast kilka błędów - wpadli w siatkę przy próbie bloku, zepsuli zagrywkę, zaatakowali w aut... Przy stanie 6:3 szkoleniowiec SMSu poprosił o przerwę. Jednak po niej kolejną znakomitą zagrywką popisał się Bartosz Gomułka, a źle przyjętej piłki nie był w stanie wystawić Kajetan Kubicki. Dopiero po świetnym okresie gry Przemysława Peryta, który skończył trzy ataki z rzędu, goście doprowadzili do wyrównania 11:11, a o czas poprosił tym razem Krzysztof Wójcik. Jego podopieczni po chwili znów zyskali trzypunktową przewagę po atakach Gomułki, Szlęzaka i Buczka (18:15). Po czasie na żądanie trenera Pawlika w aut uderzył Peryt, a w boisku piłkę uplasował Gomułka. W kolejnej akcji fantastycznym blokiem popisał się Brian Malangiewicz i gospodarze prowadzili już 21:15. Tej straty Spalskie Asy nie były już w stanie odrobić, a seta zakończył punktową zagrywką niezawodny Gomułka.

Jeszcze lepszy w wykonaniu gospodarzy był czwarty set tego spotkania. Przy zagrywce Iszczuka udało im się postawić szczelne bloki i wyjść na prowadzenie 4:1. Trener Pawlik nie czekał długo i od razu poprosił o przerwę, ale po niej kolejny raz piłka zatrzymała się na wolskiej "ścianie". Potem gra wyrównała się, a goście mozolnie odrabiali straty. Zdołali zbliżyć się na punkt, ale w kolejnej akcji arbiter odgwizdał Nowakowi niedozwolone odbicie. Z tą decyzją długo nie zgadzał się trener Pawlik, który w konsekwencji zobaczył żółtą kartkę (10:8). W kolejnej akcji w aut zaatakował Olszewski i gospodarze wrócili na trzypunktowe prowadzenie, które z biegiem czasu jeszcze powiększyli. Po kolejnym asie serwisowym Gomułki przewaga wynosiła już pięć punktów i MOS pewnie zmierzał do zwycięstwa w tym secie (18:13). Bardzo dobrze w tym fragmencie gry prezentował się Szlęzak, który zakończył skutecznie swój atak a dodatkowo zapunktował zagrywką. Gościom udało się obronić dwie piłki setowe, ale trzecią wykorzystał Buczek (25:18).

Decydującego seta, podobnie jak dwa poprzednie, lepiej rozpoczęli siatkarze MOS Wola Tramwaje Warszawskie. Skuteczne ataki Gomułki, Malangiewicza oraz Karola Kubisza z przechodzącej piłki dały im prowadzenie, a także autowy atak Tatarucha dały im prowadzenie 6:3. Trener gości poprosił o czas dla swojej drużyny, po którym jego gracze zdobyli dwa punkty. Zaraz potem jednak dwa stracili, bo Buczek świetnie obił ręce bloku, a Kubisz zatrzymał atakującego Spały (9:5). Po kolejnym czasie zapunktował zagrywką Gomułka, potem do głosu doszli środkowi obu ekip - najpierw Markiewicz, potem Kubisz zakończyli zdobyczą swoje akcje. Chwilę później Markiewicz zaserwował asa i tym razem to trener Wójcik przywołał do siebie zawodników. Po krótkiej rozmowie punkt zdobył Szlęzak, ale kolejne dwa goście. Przewaga MOSu stopniała do dwóch oczek i po raz kolejny o czas poprosił szkoleniowiec gospodarzy (12:10). W najważniejszym momencie kolejny wspaniały blok Malangiewicza dał gospodarzom piłki meczowe (14:11). Jednak to nie był koniec emocji. Te sięgnęły zenitu, gdy najpierw w aut zaserwował Szlęzak, a następnie zablokowany został Buczek. Ten ostatni po raz kolejny pokazał jednak, że ma stalowe nerwy i w kolejnej akcji potężnym uderzeniem zakończył spotkanie (15:13).

MOS WOLA TRAMWAJE WARSZAWSKIE - SMS PZPS II SPAŁA 3:2 (23:25, 17:25, 25:18, 25:19, 15:13)

Skład MOSu: Kajetan Iszczuk, Bartosz Gomułka, Jakub Buczek, Grzegorz Pacholczak (kapitan), Brian Malangiewicz, Kamil Leliwa, Dawid Bulira (L) oraz Kacper Kulesza (L), Damian Gościański, Paweł Sęk, Piotr Szlęzak, Michał Kulesza, Karol Kubisz.

Fot. Marcin Kalicki

#SilnaWola #GoMOS #TramwajeWarszawskie

Komentarz (0)

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Opcje strony

do góry