Aktualnie znajdujesz się na:

Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Juniorzy MOS WOLA w gotowości.

Jak spędza czas trener Konrad Cop i jego zespół? Patowa sytuacja eliminuje wspólny trening juniorów, ale droga, którą przebyli by zameldować się w Dębicy na Mistrzostwach Mazowsza nie może zostać zaprzepaszczona. Juniorzy pracują indywidualnie, trenerzy nie odpuszczają. Oni wiedzą, że trzeba być w "blokach startowych". Wywiad z trenerem Copem i kilka słów o bluearmy MOS WOLA.

Juniorzy MOS Wola Warszawa mieli być jedynymi przedstawicielami stolicy podczas turnieju finałowego Mistrzostw Polski w Dębicy. Na tę chwilę wszystkie rozgrywki młodzieżowe pod auspicjami PZPS zostały zawieszone. Z trenerem MOSu, Konradem Copem porozmawialiśmy o półfinałowych zmaganiach, ale też o niepewnej przyszłości związanej z pandemią koronawirusa.

Warszawa Kibicuje Siatkówce: Jak podsumuje Pan turniej półfinałowy na Rogalińskiej? Wygraliście go, ale emocji nie brakowało?

Konrad Cop: - Zgadza się, zafundowaliśmy sobie i kibicom emocjonalny rollercoaster. Cieszymy się z awansu do finałów Mistrzostw Polski z pierwszego miejsca i szanujemy osiągnięty wynik. Mecz z Nysą zagraliśmy kosmiczny, a w pozostałych Poznań i Olsztyn grali z nami naprawdę bardzo dobrze. W naszej grze brakowało stabilizacji, ale nie mogło jej być z powodu roszad w składzie. Bartek Gomułka nasz podstawowy atakujący, z powodu urazu zagrał dopiero w ostatnim meczu z Olsztynem od trzeciego seta. Wcześniej z przyjęcia na atak przestawiliśmy Kubę Buczka, który jest wszechstronnym zawodnikiem i świetnie sobie poradził. Powoli na fragmenty gry wdrażaliśmy Kubę Strulaka, który ostatni mecz rozegrał w listopadzie, a ilość jego treningów siatkarskich policzymy na palcach jednej ręki. Jednak wiedziałem, że w późniejszym okresie ten zawodnik może dać nam nową jakość.

WKS: Na razie nie wiadomo, czy i kiedy turniej finałowy się odbędzie. Odwołane zostały nie tylko zajęcia w szkołach, ale również treningi. Jak Pana podopieczni odnajdują się w nowej sytuacji? Jest Pan z nimi w kontakcie? Zlecił Pan indywidualne ćwiczenia?

KC: - Sytuacja jest na pewno trudna, ale stawiamy jej czoło. Chłopcy internatowi, a teraz internetowi, rozjechali się do domów. Nie możemy korzystać z hal sportowych czy siłowni. Nasz trener przygotowania siłowego Bartek Kruszewski wrzuca stale chłopakom na facebookową grupę ćwiczenia do wykonywania w domowych warunkach. Utworzyłem „rywalizację” biegową na Endomondo i zasypuję zawodników ciekawymi artykułami i meczami na fejsie. Zamierzam niedługo wrzucić im filmik albo zorganizować webinar, abyśmy nie tracili relacji ze sobą i mądrze monitorowali dany nam czas. Mam już pewien pomysł. Jest to dla naszej drużyny okres próby samodyscypliny i samoświadomości oraz realizacji celów mistrzowskich.

WKS: A jak Pan spędza teraz czas? Może Pan polecić coś kibicom?

KC: - Pragnę nadać temu czasowi konkretny sens i pracować w trzech obszarach rozwoju: osobowego, duchowego i fizycznego. Stworzyłem sobie plan dnia, aby czas który został nam dany, nie przeciekł mi przez palce. Analizuję materiały z gry naszego zespołu, bawię się programem VolleyStation oraz doszkalam angielski i włoski. Biegam w Lasku Bielańskim oraz nadrabiam zaległości książkowe i filmowe. Ostatnio obejrzałem „7 uczuć”, a potem wcześniejszą część „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” Marka Koterskiego i zrobiły na mnie duże wrażenie.
Polecam - jak radzą eksperci i jeśli to możliwe - zostać w domu i kreatywnie korzystać z chwil z bliskimi. Świetnym rozwiązaniem są planszówki. Moi sąsiedzi akurat świetnie sobie radzą, ale warto w obecnym czasie pamiętać o bliźnich, którzy są obok nas, aby ofiarować im pomoc. Zamierzam też odpowiedzieć na apel Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i oddać krew na Saskiej. Znajomy był i mówi, że jest mega sterylnie, a dawców brakuje. Na wejściu i wyjściu dezynfekcja rąk i sprawdzona temperatura, cały pobyt w maseczce oraz dodatkowy wywiad.

WKS: Na razie nie wiemy, kiedy nasze codzienne życie wróci do normy, ale możemy już być pewni, że to "siatkarskie" życie będzie mocno dotknięte przez koronawirusa. Zawieszone rozgrywki we wszystkich ligach krajowych, zawieszone lub odwołane rozgrywki zagraniczne, odwołany Puchar Polski mężczyzn, a ostatnio przesunięcie Ligi Narodów. Jakie mogą być według Pana konsekwencje tych decyzji?

KC: - Nie tylko siatkarskie, bo ogólnosportowe. Przesunięty jest termin na przyszły rok piłkarskich mistrzostw Europy, zagrożone są igrzyska. Są mądrzejsze głowy ode mnie i one na pewno podejmą najlepsze decyzje. My też nie wiemy, czy zostaną zorganizowane młodzieżowe finały Mistrzostw Polski. Na chwilę obecną zdajemy egzamin z człowieczeństwa, a siatkówka musi przejść na plan dalszy. Może nie tyle dalszy, bardziej na właściwy.

WKS: Czego powinna nas nauczyć sytuacja, z którą mamy do czynienia?

KC: - Tego, że życie ludzkie jest kruche i mimo niesamowitego rozwoju cywilizacji człowiek w wielu sytuacjach jest bezsilny. To skłania do refleksji i przewartościowania swojego życia. Zbyt zajęci życiem nie mamy czasu na to, by się zatrzymać i pomyśleć o tym co nas buduje i uszlachetnia.

WKS: Dziękujemy za rozmowę i życzymy dużo zdrowia! I oczywiście również zachęcamy wszystkich kibiców do pozostania w domu, o ile to tylko możliwe.

Komentarz (0)

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Opcje strony

do góry