Aktualności

24.11.2019

Siatkarska pardubicka kadetów w Ostrołęce.

W meczu X kolejki ligi mazowieckiej zespół młodszych Kadetów UMKS MOS Wola pokonał kolegów z Ostrołęki 3:2 po kolejnym ponad dwugodzinnym spotkaniu (21:25,23:25,25:20,25:17,15:13).

Cieszy wygrana podopiecznych Trenera Tomasza Kellera, szczególnie odwrócenie losów meczu, gdyż drużyna z Warszawy przegrywała już 0:2 i styl gry od połowy 3. seta. Jednak pierwsze dwie partie pozostawiły wiele do życzenia, zarówno w sferze technicznej jak i mądrości gry.

Pierwszy set to ogromna liczba błędów własnych po obu stronach siatki, jednak Kadeci z Woli w tym aspekcie siatkówki przeszli samych siebie, popełnili aż 8 błędów na samej tylko zagrywce przy trzech punktowych (5 błędów serwisowych popełnili zawodnicy z Ostrołęki) i dodatkowo 6 błędów w przyjęciu. Set nie mógł się podobać, chociaż kibice przyjezdni przez całe spotkanie w fantastyczny sposób wspierali i dopingowali młodych adeptów siatkówki.

Kolejny set miał podobny scenariusz, 13 błędów własnych po stronie MOSu Wola w stosunku do 11 gospodarzy i przegrana właśnie dwoma oczkami 23:25. Wiele chaosu w dwóch setach, niewytłumaczalne decyzje zawodników podczas gry po stronie UMKSu i goście zostali postawieni pod ścianą. Na wyróżnienie po stronie Olimpu zasługiwał kapitan A. Szewczyk, który rozgrywał bardzo dobre spotkanie.

Początek kolejnej partii nie wyglądał lepiej, start 1:5, 11:15 nie zapowiadał odwrócenia losów spotkania. #BlueArmy jednak odrobiła straty, co ważne po swojej dobrej grze, drugi oddech zespołowi zapewnili zmiennicy- Ignacy Skrzydło, który uspokoił przyjęcie oraz Hubert Śmiłowski, który dał oddech na wystawie rozgrywającemu Radowskiemu. Po seriach zagrywek Borysa Webera (w tym 1 as), wprowadzonego do gry także z ławki rezerwowych oraz Kacpra Wiśniewskiego (2 asy), który jako jedyny od początku trzymał wysoki poziom gry, zespół z Woli zdołał skutecznie wyprowadzić kilka kontr i objął prowadzenie w secie 19:16, którego nie oddał już do końca, chociaż… próbował. Jednak popsute zagrywki przez Lizińczyka oraz Radowskiego nie pomogły zawodnikom z Ostrołęki.

Czwarty set to roszada taktyczna w wolskim zespole, która znakomicie zdała egzamin. Początek 12:0 mógł zrobić wrażenie, tym bardziej, że wynikał on z dobrej współpracy na linii blok-obrona. 5 punktów w tym fragmencie gry zdobył Janek Lizińczyk, swoje na zagrywce dołożył Kacper Wiśniewski. Szkoda, że dekoncentracja ponownie wkradła się w szeregi MOSu i ze stanu 18:5 przeciwnicy doskoczyli na 18:13. Dalsza część seta potoczyła się jednak już bez historii, UMKS MOS Wola doprowadził do wyrównania stanu meczu (25:17).

Decydujący set ponownie zaczynamy od błędów- w ataku Lizińczyka oraz wystawie środkowego J. Sudoła, który jednak już w następnie akcji zdobył pierwszy punkt w 5. partii mocnym atakiem w 3 metr. Podsumował także swój niezły występ uczestnicząc w dwóch punktowych blokach w kolejnych akcjach (4:2) oraz dobrze serwując doprowadzając do stanu (8:4). Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, kolejne błędy własne pozwalają zapomnieć o spokojnej końcówce (8:8). Tym razem jednak kapitan D. Radowski dobrą zagrywką, w tym dwoma asami daje drugi oddech zespołowi (12:8). Kiedy znowu wydawało się, że w spokoju będzie można wracać do Warszawy z tarczą (14:10) zrobiło się nerwowo po ataku J. Lizińczyka w antenkę (14:13), jednak chwilę później przyjmujący z Woli się zreflektował atakując wysoko nad przeciwnikami w 7. metr, kończąc cały mecz, który trwał 2h i 6min.

Tak mecz podsumował Trener Keller: Wygrana zawsze cieszy, jednak styl już nieco mniej. Super, że po raz kolejny wygrywamy mecz w tie-breaku, jednakże szkoda, że przez własne szaleństwo i nonszalanckie błędy musimy rozgrywać tak długie spotkania, które w mojej ocenie powinniśmy zakończyć wcześniej Naszym zwycięstwem. Na ogromne wyróżnienie zasługują także wolscy kibice, którzy licznie stawili się na meczu i głośnym dopingiem od pierwszego gwizdka zagrzewali do walki. Chciałbym także ogromnie podziękować rodzicom chłopaków za przesympatyczną niespodziankę, która spotkała mnie we wtorkowy wieczór, torty stoją w domu na honorowym miejscu, a skrzynkę z tajemniczą zawartością będę trzymał na wyjątkową okazję.

Skład: D. Radowski (kapitan), J. Lizińczyk, D. Budzyń, I. Skrzydło, A. Stachelek, J. Kuchta, K. Gościmiński, J. Sudoł, P. Kulińki, B. Weber, H. Smiłowski, K.Wiśniewski.

Drukuj
PDF
Powiadom
Powrót

Komentarz (0)

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy