Aktualnie znajdujesz się na:

Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Siatkarska pardubicka kadetów w Ostrołęce.

W meczu X kolejki ligi mazowieckiej zespół młodszych Kadetów UMKS MOS Wola pokonał kolegów z Ostrołęki 3:2 po kolejnym ponad dwugodzinnym spotkaniu (21:25,23:25,25:20,25:17,15:13).

Cieszy wygrana podopiecznych Trenera Tomasza Kellera, szczególnie odwrócenie losów meczu, gdyż drużyna z Warszawy przegrywała już 0:2 i styl gry od połowy 3. seta. Jednak pierwsze dwie partie pozostawiły wiele do życzenia, zarówno w sferze technicznej jak i mądrości gry.

Pierwszy set to ogromna liczba błędów własnych po obu stronach siatki, jednak Kadeci z Woli w tym aspekcie siatkówki przeszli samych siebie, popełnili aż 8 błędów na samej tylko zagrywce przy trzech punktowych (5 błędów serwisowych popełnili zawodnicy z Ostrołęki) i dodatkowo 6 błędów w przyjęciu. Set nie mógł się podobać, chociaż kibice przyjezdni przez całe spotkanie w fantastyczny sposób wspierali i dopingowali młodych adeptów siatkówki.

Kolejny set miał podobny scenariusz, 13 błędów własnych po stronie MOSu Wola w stosunku do 11 gospodarzy i przegrana właśnie dwoma oczkami 23:25. Wiele chaosu w dwóch setach, niewytłumaczalne decyzje zawodników podczas gry po stronie UMKSu i goście zostali postawieni pod ścianą. Na wyróżnienie po stronie Olimpu zasługiwał kapitan A. Szewczyk, który rozgrywał bardzo dobre spotkanie.

Początek kolejnej partii nie wyglądał lepiej, start 1:5, 11:15 nie zapowiadał odwrócenia losów spotkania. #BlueArmy jednak odrobiła straty, co ważne po swojej dobrej grze, drugi oddech zespołowi zapewnili zmiennicy- Ignacy Skrzydło, który uspokoił przyjęcie oraz Hubert Śmiłowski, który dał oddech na wystawie rozgrywającemu Radowskiemu. Po seriach zagrywek Borysa Webera (w tym 1 as), wprowadzonego do gry także z ławki rezerwowych oraz Kacpra Wiśniewskiego (2 asy), który jako jedyny od początku trzymał wysoki poziom gry, zespół z Woli zdołał skutecznie wyprowadzić kilka kontr i objął prowadzenie w secie 19:16, którego nie oddał już do końca, chociaż… próbował. Jednak popsute zagrywki przez Lizińczyka oraz Radowskiego nie pomogły zawodnikom z Ostrołęki.

Czwarty set to roszada taktyczna w wolskim zespole, która znakomicie zdała egzamin. Początek 12:0 mógł zrobić wrażenie, tym bardziej, że wynikał on z dobrej współpracy na linii blok-obrona. 5 punktów w tym fragmencie gry zdobył Janek Lizińczyk, swoje na zagrywce dołożył Kacper Wiśniewski. Szkoda, że dekoncentracja ponownie wkradła się w szeregi MOSu i ze stanu 18:5 przeciwnicy doskoczyli na 18:13. Dalsza część seta potoczyła się jednak już bez historii, UMKS MOS Wola doprowadził do wyrównania stanu meczu (25:17).

Decydujący set ponownie zaczynamy od błędów- w ataku Lizińczyka oraz wystawie środkowego J. Sudoła, który jednak już w następnie akcji zdobył pierwszy punkt w 5. partii mocnym atakiem w 3 metr. Podsumował także swój niezły występ uczestnicząc w dwóch punktowych blokach w kolejnych akcjach (4:2) oraz dobrze serwując doprowadzając do stanu (8:4). Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, kolejne błędy własne pozwalają zapomnieć o spokojnej końcówce (8:8). Tym razem jednak kapitan D. Radowski dobrą zagrywką, w tym dwoma asami daje drugi oddech zespołowi (12:8). Kiedy znowu wydawało się, że w spokoju będzie można wracać do Warszawy z tarczą (14:10) zrobiło się nerwowo po ataku J. Lizińczyka w antenkę (14:13), jednak chwilę później przyjmujący z Woli się zreflektował atakując wysoko nad przeciwnikami w 7. metr, kończąc cały mecz, który trwał 2h i 6min.

Tak mecz podsumował Trener Keller: Wygrana zawsze cieszy, jednak styl już nieco mniej. Super, że po raz kolejny wygrywamy mecz w tie-breaku, jednakże szkoda, że przez własne szaleństwo i nonszalanckie błędy musimy rozgrywać tak długie spotkania, które w mojej ocenie powinniśmy zakończyć wcześniej Naszym zwycięstwem. Na ogromne wyróżnienie zasługują także wolscy kibice, którzy licznie stawili się na meczu i głośnym dopingiem od pierwszego gwizdka zagrzewali do walki. Chciałbym także ogromnie podziękować rodzicom chłopaków za przesympatyczną niespodziankę, która spotkała mnie we wtorkowy wieczór, torty stoją w domu na honorowym miejscu, a skrzynkę z tajemniczą zawartością będę trzymał na wyjątkową okazję.

Skład: D. Radowski (kapitan), J. Lizińczyk, D. Budzyń, I. Skrzydło, A. Stachelek, J. Kuchta, K. Gościmiński, J. Sudoł, P. Kulińki, B. Weber, H. Smiłowski, K.Wiśniewski.

Komentarz (0)

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy

Opcje strony

do góry